Historia w murach

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Poczta, sąd z więzieniem oraz koszary piechoty przy Dworcowej i artylerii przy Jacewskiej... Wiele spośród inowrocławskich ważnych gmachów administracji publicznej zbudowano na przełomie XIX i XX wieku. Funkcjonują one do dziś, w większości przypadków z takim samym lub podobnym przeznaczeniem, a przy okazji w naturalny sposób zaświadczają o bogatych i skomplikowanych dziejach miasta. Przyjrzyjmy się choć niektórym z tych gmachów...

I na samym początku trafia się nam spora niekonsekwencja, bowiem gmach poczty przy ul. Królowej Jadwigi, od którego zaczynamy, jest nieco starszy, zbudowano go w 1885 r. Ale przecież tego tak charakterystycznego budynku przy centrlnym trakcie miasta w tej opowieści pominąć nie sposób!

Saskie dyliżanse

I dodajmy dla porządku, że nie jest to najstarszy w Inowrocławiu gmach pocztowy. Około 1830 r. w innym miejscu przy tejże samej ul. Królowej Jadwigi wzniesiono pierwszą pocztę. Umieszczono ją w piętrowej kamienicy, stoi ona zresztą do dziś (jest tam teraz siedziba PKO Bank Polski), ale po wielu przeróbkach wygląda zupełnie inaczej niż w czasach, gdy ją stawiano.

Gmach poczty przy ul. Królowej Jadwigi około 1910r.

Gmach poczty przy ul. Królowej Jadwigi (wówczas Friedrichstrasse) około 1910 r.,
czyli już po podwyższeniu skrzydła od strony ul. 6 Stycznia. Zbiory Rafała Szydłowskiego.

Agendy królewskiej poczty działały w Inowrocławiu jeszcze wcześniej, nawet w czasach saskich w XVIII w., ale urzędowe pomieszczenia wynajmowano dla niej w prywatnych domach przy głównych ulicach. Działalność poczty w tamtym okresie opierała się głównie na jeździe dyliżansów. Urząd Poczty (Postamt) za ich pośrednictwem utrzymywał stałą łączność ze stolicą prowincji - Poznaniem i stolicą rejencji - Bydgoszczą oraz - rzecz jasna - z posterunkami pocztowymi we wszystkich mniejszych miastach leżących na tych traktach. Znana jest też stała trasa dyliżansu, jaki co najmniej od 1776 r. kursował z Inowrocławia do Pakości, a dalej przez Szubin docierał aż do Nakła.I dodajmy dla porządku, że nie jest to najstarszy w Inowrocławiu gmach pocztowy. Około 1830 r. w innym miejscu przy tejże samej ul. Królowej Jadwigi wzniesiono pierwszą pocztę. Umieszczono ją w piętrowej kamienicy, stoi ona zresztą do dziś (jest tam teraz siedziba PKO Bank Polski), ale po wielu przeróbkach wygląda zupełnie inaczej niż w czasach, gdy ją stawiano.

Kolej bez konkurencji

Ruch pocztowy uzależniony był od rangi trasy i aktualnych potrzeb: inny dyliżans kursował do Poznania, a inny ma się rozumieć do naszej pobliskiej Pakości. Dyliżansami królewsko-pruskiej poczty kierowali pocztylioni, którzy oprócz pakietów przesyłek listowych i eszelkich innych pakunków mogli w podróż zabierać również pasażerów. Dyliżanse słynęły z nadzwyczajnej punktualności i dyspozycyjności. Czesław Sikorski pisał w swojej "Encyklopedii wiedzy o zabytkach", że nigdy nie spóźniał się dyliżans, który sprzed gmachu poczty na "Królówce" wyruszał o godzinie drugiej w nocy do Bydgoszczy, a stamtąd w drogę powrotną odjeżdżał o godzinie ósmej rano. Kiedy dyliżans docierał do celu, to pocztylioni obwieszczali ten fakt głośnymi sygnałami trąbki.

Nowy etap w dziejach poczty inowrocławskiej związany był z uruchomieniem linii kolejowej, która połączyła miasto z Poznaniem i Bydgoszczą (1872 r.), z Toruniem (1873 r.) i z Rogoźnem Wielkopolskim oraz otwarciem linii lokalnej do Kruszwicy (1889 r.). Pociąg - nowy i nadzwyczaj sprawny środek komunikacji umożliwił zastąpienie dotychczas używanych dyliżansów i omnibusów przez wagony pocztowe. Kolej gwarantowała nie tylko szybsze dostarczanie przesyłek, ale też -co niebagatelne - do wagonów pocztowych można było ładować znacznie większe pakunki. Nowe czasy nadeszły wtedy także dla podróżnych, którym kolej oferowała już zupełnie inne warunki przemieszczania się na duże odległości.

Czerwoni kolarze

Co ciekawe, królewsko-pruska poczta przez długi czas miała konkurenta. Friedrich Karl Kriebel pisze w swym opracowaniu historycznym "Heimatbuch Hohensalza", że w naszym mieście do 1900 r. funkcjonowała prywatna poczta (posługująca się własnymi znaczkami!), zwana dość dziwacznie "czerwoni kolarze". Nawiązywano tym samym do czerwonych strojów tychże pocztylionów, którzy rowerami rozwozili listy i kartki po mieście. "Czerwoni kolarze" mieli swoją siedzibę w kamienicy na rogu Dworcowej i ks. Piotra Wawrzyniaka. Poczta ta funkcjonowała w Inowrocławiu kilkadziesiąt lat, ale z czasem jej znaczenie wyraźnie zmalało i na koniec interes padł, bo nie wytrzymał konkurencji.

Ale wróćmy jeszcze na krótko do poczty królewsko-pruskiej... Nowy jej potężny gmach imponował architekturą. Wzniesiony został w modnym wówczas stylu neogotyckim z czerwonej klinkierowej cegły i przyozdobiono go wieloma tzw. sterczynami i kwitonami na wzór gotyckich budowli średniowiecznych. Początkowo skrzydło gmachu od strony ul. 6 Stycznia było parterowe z nadbudową poddasza, później przebudowano je na piętrowe z poddaszem. Warto zaznaczyć, że od początku funkcjonowania poczty zainstalowano tam telegraf, wówczas niezwykłą i wzbudzającą podziw nowinkę cywilizacyjną. O pocztę - ja pamiętamy - w dniach powstańczego zrywu w styczniu 1919 r. toczono zaciekłe walki. Tablica umieszczona na budynku od strony ul. Królowej Jadwigi przypomina przechodniom o krwi przelanej wtedy przez polskich powstańców.

Sąd i więzienie

O dziejach poczty inowrocławskiej można opowiadać jeszcze długo, ale choć napisałem skąpo, to i tak przeholowałem, bo gdzie tu upchnąć informacje o innych ważnych budynkach. Ale próbujmy, może teraz co nieco o sądzie i więzieniu...

Jak wskazuje kamienna tabliczka umieszczona nad wejściem głównym, gmach sądu przy dzisiejszej ul. Prezydenta Gabriela Narutowicza budowany był w latach 1900-1901. I w tym czasie w jego sąsiedztwie wzniesiono okryte ponurą sławą (zarówno w okresie pruskim, jak i za okupacji i w latach stalinowskich) więzienie. Wielki, mający symbolizować potęgę pruską gmach sądu powiatowego zbudowano - podobnie jak pocztę - w modnym stylu neorenesansowym.

Widok na Sąd Powiatowy i więzienie utrwalony na pocztówce z 1903 r.

Widok na Sąd Powiatowy i więzienie utrwalony na pocztówce z 1903 r. Zbiory Rafała Szydłowskiego.

 

A tak prezentuje się okazały gmach Temidy dzisiaj.

A tak prezentuje się okazały gmach Temidy dzisiaj. Fot. Dominik Fijałkowski.

Wtedy, na początku XX stulecia, sąd i więzienie wzniesiono w znacznej odległości od centrum Inowrocławia, niemalże w szczerym polu. Ale była to przemyślana decyzja architektoniczna. Dla rozbudowy tego rejonu miasta nie szczędzono pieniędzy, planowano (i tak uczyniono!) w ciągu kilku lat pobudować tam liczne gmachy użyteczności publicznej (właśnie sąd i więzienie, ale też gmach landratury, czyli starostwa, seminarium nauczycielskie i szkołę dla chłopców), a w ich sąsiedztwie dzielnicę mieszkaniową dla majętnej grupy wyższych urzędników administracji miejskiej. To tam właśnie stawiano domy mieszkalne jednej z pierwszych na terenie prowincji poznańskiej spółdzielni mieszkaniowej, nazwanej Gartenstadt-Genossenschaft, czyli Spółdzielnia Miasta Ogrodów.

Także dla politycznych...

Wcześniej - napiszmy z wdziękiem - sąd sądził inowrocławian, a więzienie więziło w innych miejscach na terenie miasta. Było ich kilka, że wspomnijmy tu chociażby słynną wieżę ratuszową i jej przybudówkę na rynku. W 1830 r. przy ul. Królowej Jadwigi wzniesiono piękny klasycystyczny gmach dla Królewskiego Sądu Ziemiańskiego, wtedy ponoć najokazalszy budynek w całym mieście (mowa jest oczywiście o naszym przedwojennym magistracie, a obecnej siedzibie gminy Inowrocław). Tuż za budynkiem sądu, od strony dzisiejszej il. Prezydenta Gabriela Narutowicza, zbudowano równie duży gmach, który przeznaczono na więzienie. I to więzienie zapisało się w pamięci Polaków złowrogo; okresami pełniło ono funkcję więzienia politycznego, gdzie przetrzymywano patriotów z powstania Towarzystwa Demokratycznego Poznańskiego w 1846 r., z wypadków Wiosny Ludów w 1848 r. i z czasów powstania styczniowego z 1864 r. A teraz czas wspomnieć o budynkach inowrocławskiego garnizonu...

Garnizon buduje...

I znów mam problem, bo pisząc o koszarach nie sposób chociaż zasygnalizować dziejów wojskowości w naszym mieście. Z braku miejsca ominiemy jednak zgrabnie kawalerzystów, dragonów i inne formacje, a skupimy się na piechocie i artylerii, bo to w czasach pruskich na początku XX w., ale też w Polsce międzywojennej były podstawowe rodzaje broni jednostek stacjonujących w naszym garnizonie. Zatem do dzieła, w krótkich żołnierskich słowach...

Artylerzyści z 53 pułku artylerii polowej pojawili się w Inowrocławiu później, bo wkrótce po 1900 r., i objęli w posiadanie kolejny wybudowany kompleks koszarowy przy dzisiejszej ul. Jacewskiej. Gdy nadeszła wojna światowa, obydwa pułki wyruszyły na fronty, lejąc żołnierską krew za cesarza i Rzeszę. Jesienią 1918 r. przetrzebiony 140 pułk zdołał jeszcze wrócić do macierzystych koszar, by potem w styczniu 1919 r. toczyć boje z polskimi powstańcami. Po podpisanym rozejmiedowódca pułku major Friedrich von Grollman wyprowadził swoje wojsko z miasta i to był koniec pruskiego garnizonu w Inowrocławiu.140 pułk piechoty II Pruskiego Korpusu Armijnego (siedzibą dowództwa był Szczecin) sprowadzono do Inowrocławia w 1880 r. Wojsko zakwaterowano w koszarach tzw. białych, czyli w użytkowanych przez armię od lat siedemdziesiątych XIX w. zabudowaniach wojskowych przy ul. Dworcowej (w miejscu, gdzie do niedawna była siedziba szkoły samochodowej) oraz przy ul. Toruńskiej 80-86, w stojących do dziś dwóch budynkach. 1 października 1894 r. cały pułk przeniesiono do nowych koszar przy ul. Dworcowej, niemalże naprzeciwko koszar białych. Te nowe - z uwagi na to, że budynki wzniesiono z palonej cegły - nazwano "czerwonymi".

Koszary

Koszary "czerwone" przy ul. Dworcowej przed I wojną światową.
Na warcie przed wejściem stoi żołnież 140 pułki piechoty. Zbiory Rafała Szydłowskiego.

Artylerzyści z 53 pułku artylerii polowej pojawili się w Inowrocławiu później, bo wkrótce po 1900 r., i objęli w posiadanie kolejny wybudowany kompleks koszarowy przy dzisiejszej ul. Jacewskiej. Gdy nadeszła wojna światowa, obydwa pułki wyruszyły na fronty, lejąc żołnierską krew za cesarza i Rzeszę. Jesienią 1918 r. przetrzebiony 140 pułk zdołał jeszcze wrócić do macierzystych koszar, by potem w styczniu 1919 r. toczyć boje z polskimi powstańcami. Po podpisanym rozejmiedowódca pułku major Friedrich von Grollman wyprowadził swoje wojsko z miasta i to był koniec pruskiego garnizonu w Inowrocławiu.

"Gruss aus Hohensalza. Kaserne Feld-Artill. Reg. Nr 53",
czyli pozdrowienia z Inowrocławia z koszar 53 pułku artylerii polowej.
Widokówka z 1914 r., z daleką perspektywą od strony dzisiejszej ul. Św. Ducha. Zbiory Rafała Szydłowskiego.

Koszary przy Dworcowej objęli żołnieże 59 pułku piechoty wielkopolskiej, a w budynkach przy Jacewskiej wkrótce zakwaterował się 4 pułk artylerii lekkiej. I na koniec ciekawostka: koszary przy Jacewskiej do połowy lat dwudziestych były własnością komunalną miasta, ale była to własność nader absorbująca i wielce kosztowna. Nic dziwnego, że magistrat starał się jak mógł, by koszary sprzedać wojsku, co wreszcie się udało. Za otrzymane pieniądze wybudowano później jeden z okazalszych gmachów leczniczych na terenie uzdrowiska.

Artykuł Piotra Strachanowskiego opublikowany w "Gazecie Pomorskiej" we wtorek, 21 grudnia 2004 r.

Nowości

Popularne

Zdjęcie z galerii

fontanna01.jpg