Poprawiony: czwartek, 12 stycznia 2012 12:40
Wpisany przez Piotr Strachanowski
wtorek, 27 grudnia 2011 14:29

W "Greku Zorbie" jest pamiętna scena, kiedy to co z mozołem wznoszono, nagle rozpada się i idzie na zatracenie, a Konstandi Zorba mówi do swego przyjaciela tekstem filozoficznym: "Szefie, jaka się nam chociaż trafiła piękna katastrofa!". Powątpiewam, by wydawcy widokówek uprawiali czynnie filozofię, na pewno jednak pilnowali swego handlowego interesu. Faktem bowiem jest, że kiedy 9 kwietnia 1909 r. runął portal i duży fragment północnej ściany nowego kościoła Matki Boskiej, zaraz też pojawiło się mnustwo widokówek z motywami poświęconymitej strasznej katastrofie. Wydawali je miejscowi: niemiecki "Kujawischer Bote", ale i polski "Dziennik Kujawski", jak też uznani wydawcy o randze ponadregionalnej, np. poznańska firma "J. Themala" czy też magdeburska "Reinecke und Rubin". To jedna z takich właśnie widokówek, wydana przez wspomnianą firmę z Poznania. Co ciekawe, widokówki "z katastrofą" kursowały potem w obiegu przez dłuższy czas, ten akurat egzemplarz ma stempel pocztowy datowany na 12 października 1918 r.

Tu z kolei mamy widokówkę "Reinecke und Rubin" (wydaną jeszcze w 1907 r.), którą (jak odczytuję ze stempla pocztowego na odwrocie) wysłano z Inowrocławia do Berlina 27 kwietnia 1909 r., czyli tylko niecałe trzy tygodnie po katastrofie. Nieznany z nazwiska pan o imieniu Jende pisał wtedy do swego znajomego Karla Taine, informując go o różnych sprawach. Na koniec zaś wymalował wielką indiańską strzałę z grotem wycelowanym w kościół i podpisał, że "ta strona jest zapadnięta". Bez wątpienia w każdej korespodencji, jaka w tamtych pamiętnych dniach opuszczała miasto, poświęcano temu wydarzeniu sporo miejsca. Zapadlisko szalenie poruszało też wyobraźnię dziennikarzy. Czytałem kiedyś opisy katastrofy, publikowane w gazetach poznańskich, warszawskich czy lwowskich i przyznam, że nawet na mnie zrobiły duże wrażenie, a co dopiero pewnie mówić o ówczesnych czytelnikach. Nie ma co ukrywać, wiosną 1909 r. Inowrocław jak nic - w bliższych i dalszych stronach - musiał budzić trwogę i przerażenie.
Artykuł Piotra Strachanowskiego opublikowany w "Gazecie Pomorskiej" w piątek, 23 maja 2008 r.
