Pomożemy Innym?

Wydarzyło się w przeszłości

Nie mamy zapisanych wydarzeń z

24 lipca

Echa zapadnięcia się kościoła Matki Boskiej w 1909 r. w Gazecie Toruńskiej

Widok na zapadniętą ścianę kościoła pw Zwiastowania NMP Widok na zapadniętą ścianę kościoła pw Zwiastowania NMP Pocztówka ze zbiorów własnych autora

9 kwietnia mija 103 rocznica zawalenia się lewej ściany kościoła Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Inowrocławiu. Katastrofa która wydarzyła się w Wielki Piątek 1909 r. odbiła się szerokim echem w regionalnych dziennikach. Poniżej przedstawiam relacje przedstawione przez "Gazetę Toruńską" na temat tego przerażającego wydarzenia.

 

Zapadnięcie się kościoła w Inowrocławiu

"Gazeta Toruńska", środa dnia 14 kwietnia 1909.

Zapadnięcie się ściany w kościele Matki Boskiej - Karol Kopeć, Przewodnik po Kujawach, 1933

W sobotę już po wydrukowaniu większej części nakładu "Gazety" otrzymaliśmy doniesienie o strasznej katastrofie, jaka nawiedziła Inowrocław. Kościół katolicki N. Maryi Panny, zbudowany dopiero przed kilku laty, zarwał się w wielki piątek po południu podczas nabożeństwa. Na szczęście katastrofa nie nastąpiła od razu, tylko stopniowo, w pewnych odstępach czasu, tak że z ludzi nikt nie odniósł szwanku.

Przyczyną nieszczęścia stało się zalanie kopalni soli, o którem swego czasu donosiliśmy. Najpierw zarwała się północna ściana świątyni, podczas gdy ludzie zbierali się właśnie na nabożeństwo. Kościół i sąsiednie probostwo musiano natychmiast opróżnić. Filary nawy kościelnej znikały stopniowo pod ziemią, a z powstałych tym sposobem otworów wytryskiwały na metr wysokie słupy wody.

Straż pożarna i wojsko otoczyły natychmiast zagrożony teren gęstym kordonem. O godzinie 4 po południu zarwała się także ziemia przed wielką bramą kościelną na stronie południowej, pochłaniając ciężkie stopnie kamienne.

Relikwie i Najśw. Sakrament zdołano uratować do kościoła św. Mikołaja. W odstępach od 15 do 30 minut zapadały się w głębie coraz to nowe części muru, a z wnętrza kościoła rozlegało się głośne trzeszczenie pękających ścian. Cały kościół uważają za stracony. Także probostwo opróżniono z powodu grożącego mu niebezpieczeństwa.

Obawiają się katastrofy szerszych rozmiarów, ponieważ już od kilku miesięcy rysowały się ściany najbliższych kościoła domów przy ul Kolejowej. Wśród ludności panuje przerażenie. Już w zeszłym roku, gdy woda zalała kopalnię pokazały się w kościele P. Maryi groźne szczeliny. Osobna komisya rzeczoznawców zbadała wtenczas świątynię i orzekła, że nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo. Obecnie pokazało się niestety, że zapatrywania komisyi były mylne.

Otwór, powstały skutkiem usuwania się ziemi obejmuje około 30 mtr.kw. i jest bardzo głęboki. Gruzy kościoła zniknęły zupełnie w wodzie. Zbliżanie się do miejsca katastrofy jest bardzo niebezpieczne, ponieważ lada chwila zapaść mogą dalsze części murów.

Urzędowo potwierdzają zdanie, że katastrofa powstała skutkiem zalewu kopalni "Kronpinz". Z Berlina wyjechał w piątek radca ministeryalny do Inowrocławia, aby naocznie przekonać się o rozmiarach katastrofy.

Zapadnięcie się ściany w kościele Matki Boskiej w 1909 r. - Dzieje Inowrocławia, 1978
Zapadnięcie się ściany w kościele Matki Boskiej w 1909 r. - Dzieje Inowrocławia, 1978

Za "Dziennikiem Kujawskim" podajemy jeszcze następujące szczegóły strasznego nieszczęścia:

Co parę minut rozlegał się łoskot spadającego tynku lub urywającego się fundamentu i posadzki w kościele. Wśród tłumu powstał płacz, który zwiększył się jeszcze, gdy nagle runęły wielkie drewniane drzwi, woda buchnęła z przepaści na wysokość portalu, pył zapełniał powietrze, a gdy opadł, ukazało się szeroką szczeliną wnętrze kościoła. Co chwilę rozlegał się łoskot wewnątrz kościoła, zmrok zapadał powiększając grozę. Nagle o godz. 7 1/4 z ogromnym hukiem zapadł się cały portal, wśród ciemności zabieliły się dwa filary. Straszny łoskot, kurz, buchająca woda i znikanie bez śladu tak wielkiej ilości muru wywołały popłoch wśród widzów, podnieconych kursującemu przesadnemi pogłoskami. Każdy myślał, że już nadeszła ostatnia chwila, że cały kościół się zapadnie. Chwila ta dała wyobrażenie o potędze sił natury, dała mały tylko obrazek walenia się domów podczas trzęsienia ziemi.

Po tem zajściu już jakoby się uciszyło, łoskot coraz rzadziej się rozlegał, raz po raz dźwięczały spadające szyby z kolorowych okien. Wojsko wydaliło publiczność i obsadziło wszelkie ulice i dojścia do kościoła. Zapadła noc; z daleka jedynie bielały wśród nocy dwa wielkie filary...

W sobotę na razie nie zaszły żadne zmiany. Rano widzieć było można istotę spustoszenia: cały portal znikł bez śladu, widać całe wnętrze kościoła, okno kolorowe tak z prawej jak lewej strony na pół urwane, po prawej stronie część szkła wisi w powietrzu, widać belkowanie, złożone na filarach, jednem słowem obraz strasznego spustoszenia, nieco gruzów leży na posadzce, reszta spoczywa w otchłani.

Ostatnie telegramy donoszą, że osuwanie się ziemi w Inowrocławiu nie ustaje. Szczelina powstała w ziemi koło strzelnicy jest już 75 metrów szeroka. Na południe od kopalni "Kronprinz" przybiera opuszczanie się terenu coraz szersze rozmiary. Domy po lewej stronie ul. Kolejowej rysują się niebezpiecznie. Policya zamierza nakazać opróżnienie zagrożonych mieszkań.

Nieszczęście w Inowrocławiu

"Gazeta Toruńska", czwartek dnia 15 kwietnia 1909.

Zapadnięcie się ściany w kościele Matki BoskiejNa miejsce katastrofy w Inowrocławiu wysłaliśmy osobnego sprawozdawcę, który po szczegółowem zasięgnięciu informacyi opisuje obecny stan rzeczy, jak następuje:

Przerażające wiadomości o wielkich rozmiarach katastrofy w Inowrocławiu na szczęście nie tylko się nie potwierdzają, ale nawet nie zachodzi obawa, żeby w najbliższym czasie nastąpić miało zapadnięcie się dzielnic sąsiadujących z kościołem Panny Maryi. Przesadne pogłoski powstały pod pierwszem wrażeniem katastrofy. Obecnie bierze górę chłodna rozwaga.

Nieprawdą jest więc przedewszystkiem twierdzenie, że cały kościół się zapadł. Zniszczeniu uległa jedynie boczna nawa na stronie północnej. Część ta zupełnie zapadła się w ziemię a w miejscu tem powstał dół, mniejwięcej 25 metrów długi i 12 m. szeroki, napełniony wodą.

Co było przyczyną katastrofy i jaki będzie dalszy jej przebieg, trudno na razie z pewnością powiedzieć. W samem mieście zdania o tem są podzielone; jedni twierdzą, że woda w dole jest słoną, co wykazywałoby przyczynowy związek wypadku z powodzią w kopalni soli. Rzeczoznawcy urzędowi natomiast są przekonani, że katastrofa z zalewem kopalni nie ma najmniejszej łączności. Zdaniem ich ciągnie się pod kościołem osobna, niezbadana jeszcze żyła solna a nad nią leży pokład gipsu. Prawdopodobnie do soli dostała się woda, skutkiem tego gips się osunął, pociągając za sobą fundamenta kościoła.

Są to oczywiście przypuszczenia, gdyż nikt nie wie co się wewnątrz ziemi dzieje. To też nie należy przypisywać zbytniej wartości twierdzeniu, że kościołowi nie grozi jut absolutnie żadne niebezpieczeństwo. Władze same zajmują stanowisko wyczekujące. Jeżeli po upływie kilku dni nowe zarysowania się nie nastąpią, dół zostanie zasypany ziemią i rozpoczną się prace około wzniesienia zawalonej części świątyni. Do wtorku wieczora w kościele samym nic się nie zmieniło. Natomiast w sąsiedztwie ziemia zaczyna się zapadać na wolnem polu.

Dostęp do kościoła jest niedozwolony. Wyloty ulic zamknięto baryerami, których pilnują osobni dozorcy. Nadto od strony północnej pociągnięto kolczaste druty. Gromadki ciekawskich przypatrują się zrujnowanej świątyni z daleka. W mieście samem panuje zupełny spokój i nie widać żadnych zewnętrznych objawów, zdradzających jakikolwiek popłoch. Zycie idzie zwykłym trybem.

Na miejscu wypadku bawili w święta przedstawiciele władzy górniczej z Wrocławia, urzędnicy ministeryum i naczelny prezes Waldow. Policya ogłosiła urzędowo, że budynki sąsiadujące z placem kościelnym nie są zagrożone.

Na placu, gdzie obecnie stoi kościół wiercono przed 40 laty, chcąc założyć tam kopalnię soli. Później odnośne otwory niedostatecznie zasypano, tak że mogły wytworzyć się szczeliny podziemne, które spowodowały obecną katastrofę. Pewnem jest w każdym razie, że budowniczego kościoła nie spotyka najmniejsza wina. Fundamenty położone były dość głęboko i z zachowaniem wszelkich przepisów techniki.

Kościół Matki Boskiej stoi na wolnym placu przy ulicy Toruńskiej i zbudowany został w r. 1901 staraniem ks. prałata Laubltza, który obecnie po operacyi leczy się w klinice p. dr. Szumana w Toruniu. Koszta budowy wynosiły 500 000 mk. Gdyby zdołano udowodnić, że do katastrofy przyczyniła się powódź w kopalni soli, natenczas zarząd kopalni odpowiadać by musiał za powstałe straty.

Jak już donosiliśmy, uratowano z kościoła wszystkie kosztowniejsze przedmioty. Pozostały tylko organy i dzwony, które jednak do wtorku wieczora pozostały nienaruszone.

Wszelkie wiadomości o pękaniu rur wodociągowych, o osuwania się ziemi w rynku i rysowaniu się murów przy ul. Kolejowej są nieprawdziwe.

Kościół w Inowrocławiu stoi

"Gazeta Toruńska", piątek dnia 16 kwietnia 1909.

Do środy południa nie zaszła w katastrofie inowrocławskiej żadna zmiana. Ziemia się nie osuwa, woda w dole nie kotłuje. Wieża się nie pochyliła. Dzwonów zdejmować nie będą. W kościele wcale wody niema. Wszelkie sensacyjne wiadomości są zmyślone.

Inowrocław - 8 dni po tragedii

"Gazeta Toruńska", sobota dnia 17 kwietnia 1909.

Tutejsza rada miejska zajmowała się w czwartek katastrofą kościoła Matki Boskiej. Stwierdzono, że według dotychczasowych orzeczeń katastrofa nie jest wynikiem zalania kopalń. Rząd wydeleguje mimo to osobną komisyę górniczą z niezależnym od fiskusa geologiem na czele która ma naukowo zbadać całą sprawę. Od uchwalenia osobnej komisyi miejskiej odstąpiono.

W środę przybył do Inowrocławia ks biskup dr. Likowski, by naocznie przekonać się o rozmiarach katastrofy. "Dz. Kuj" donosi, że chwilowo kościołowi Matki Boskiej bezpośrednie niebezpieczeństwo nie grozi.

Inowrocław - 12 dni po katastrofie

"Gazeta Toruńska", środa dnia 21 kwietnia 1909.

Musiała to uczynić podziemna woda z kopalni, tem więcej, że woda w dole, powstałym przy kościele, zawiera 5 procent soli.P. Żychliński, radca budowlany i rzeczoznawca przy grudziądzkim sądzie ziemiańskim, oświadcza w "Geselligerze", że do katastrofy w Inowrocławiu z całą pewnością przyczynił się zalew kopalni. Sama woda deszczowa sącząca w ziemię nie mogła, zdaniem radcy, podmyć pokładu gipsu, na którym stoi kościół.

"Dzien. Kuj." pisze: dojścia do kościoła są obecnie wolne. Płot zniesiono od strony królewskiej drogi, natomiast ogrodzono całą północną stronę kościoła. Zapadnięcie można więc oglądać z bliska, wody jednakowoż nie widać, bo leży dość głęboko.

Kościół Zwiastowania NMP - Dziś - 2012
Kościół Zwiastowania NMP - Dziś - 2012

Inowrocław - po piętnastu dniach

"Gazeta Toruńska", sobota dnia 24 kwietnia 1909.

Według dotychczasowych badań dołu przy kościele M. Boskiej stan wody w otworze, który obejmuje 400 metrów, wynosi w środku 4 metry głębokości, przy brzegach stan wody dochodzi do 2 i pół metra. Przy badaniach dotychczasowych nie natrafiono na głębsze miejsca; przeciwnie wszędzie napotkano na twardy grunt. Oczywiście nie przesądzają badania, czy nie ma jednak szczeliny głębokiej. Nie wykluczonem, że gruzy portalu zalegają na poważną wysokość cały dwór.

Obecnie zasypują część otworu przy kościele ze względu na to, by ochronić mury od możliwego usunięcia się.

Przy wtorkowym obejrzeniu wnętrza kościoła stwierdzono, że podniosło się w okolicy ambony kilka płyt, pożatem zauważono szczelinę ponad filarami. Ocalenie całego kościoła zależy od utrzymania się filarów: o ile one by runęły, liczyć trzebaby się z przepołowieniem kościoła w przecięciu krzyżowem tj. od zapadłego portalu ku południowemu. Na razie jednak bezpośredniego niebezpieczeństwa tam nie ma.

Ostatnio zmieniany niedziela, 18 wrzesień 2016 07:11

Zaloguj się by skomentować
Początek strony