Pomożemy Innym?

Wydarzyło się w przeszłości

Nie mamy zapisanych wydarzeń z

18 listopada

Duch straszy

Duch Straszy na Plebanka Duch Straszy na Plebanka Zdjęcie własne

Czy "czarna dama" błąka się po inowrocławskich ulicach?

Opowieści o duchach zawsze budzą emocje i wywołują odrobinę dreszczyku. Także w naszym regionie są miejsca znane z częstych odwiedzin tajemniczych postaci, które - jak twierdzi wielu - nie są z tego świata.

Ulica Plebanka z duchem.Wielu inowrocławian jest przekonanych, że swojego ducha ma ul. Plebanka. Podobno w dżdżyste, jesienne wieczory ukazuje się tam duch "czarnej damy". Niektórzy przysięgają, że zjawę widzieli na własne oczy. Ukazuje się ona jedynie osobom, które idą ulicą samotnie, jest ubrana na czarno i z reguły po kilku sekundach rozpływa się we mgle. Nikt jednak nie wie kim za życia była "czarna dama" i dlaczego ukazuje się przechodniom akurat w tej części naszego miasta. Być może w dawnych czasach mieszkała w jednym z pobliskich budynków. Chyba na zawsze pozostanie to tajemnicą.

Tajemnicze morderstwo

Starsi mieszkańcy Pakości opowiadają natomiast o zjawie, która straszy od wielu lat w jednej z tamtejszych kamienic. Podobno jest to duch kobiety, która w niewyjaśnionych okolicznościach została zamordowana w XIX wieku. Budząca grozę zjawa nocami wędruje po drewnianych schodach kamienicy. Wprawdzie nikt jej nie widział na własne oczy, ale wielu lokatorów słyszało złowrogie skrzypienie schodów i tajemniczy szept dochodzący ze strychu budynku. Niektórzy twierdzą, że duch kobiety będzie straszył aż do chwili, gdy wyjaśniona zostanie do końca sprawa morderstwa.

Legenda o rycerzu

Z Pakością związana jest także legenda o duchu rycerza, który ponoć ukazuje się raz do roku na wzgórzu kalwaryjskim. Niektórzy są przekonani, że to zjawa jednego z dawnych właścicieli Pakości, którzy w dawnych wiekach brali udział w wyprawach krzyżowych. Jeden z nich ślubował nawet, że nie zejdzie z konia dopóty, dopóki grób Chrystusa nie zostanie odbity z rąk Arabów. Inny zaś będąc w Rzymie ugryzł podany mu do pocałowania kawałek drzewa - krzyża, na którym ukrzyżowano Chrystusa. Za ten właśnie czyn miała go spotkać surowa kara.

Dotkliwa kara

Duch błąka się teraz po świecie, by raz w roku, w pełnej zbroi stać się widzialnym. Na koniu stara się wówczas sforsować drzwi kalwaryjskiego kościołka lecz od wielu wieków ta sztuka mu się nie udała. Ponoć nie jest mu dane, by wejść do świątyni, w której od dawna przechowywany jest jeden z największych odłamków drzewa - krzyża z Jerozolimy.

Artykuł opublikowany w "Gazecie Pomorskiej". Piątek, 14 września 2001 r.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 16 październik 2017 19:56

Zaloguj się by skomentować
Początek strony